
Panią Ewę Kasprzak, biolożkę z Instytutu Nenckiego, która zmieniła plany życiowe, pokochaliśmy wszyscy od pierwszego wejrzenia jako spełnienie marzeń o kompetentnej opiekunce spraw Zakładu (obecnie Instytutu), prowadzącej nas przez zawiłości przepisów, terminów, urzędniczego slangu, zgodnie z najlepszymi zasadami savoir-vivre.
Spędziliśmy razem 28 lat. Dla nas były to czasy beztroski, bo przecież nad wszystkim czuwała z perfekcyjną bezbłędnością Pani Ewa. Jej opanowanie i spokój były balsamem na wszelkie problemy, jej dyskrecja i takt koiły nasze osobiste zmartwienia. Jej oferowany nam z całą życzliwością prywatny czas ratował wielu zbyt późno przebudzonych z zimowego snu. Wiedzieliśmy również, że Pani Ewa czuwa nad gramatyczną, a często również stylistyczną poprawnością redagowanych przez nas pism i klarownością ich przesłania merytorycznego.
Żegnamy Panią Ewę z największym smutkiem. Była wyjątkowa. Instytut bez Niej nie będzie już taki sam.
Koledzy
